Menu

Antykwariat Kwadryga

Blog o antykwariacie i wszystkim, co jest z nim związane.

"Stare księgi - stare wina" (cz.2)

margala


Kolejny fragment rozdziału "Bukiniści" z książki "Stare księgi - stare wina" Mieczysława Opałka (wyd. Kraków 1928, nakładem Towarzystwa Miłośników Książki) opisujący jeden z pierwszych warszawskich antykwariatów, którego właścicielem był Gecel Zalcstein:
 
"Miłośników książek starych, zapamiętałych zapaleńców, gotowych zawsze do połowu rzadkiego druku, reprezentowali Chyliczkowski i Konstanty Świdziński, który w pogoni za starą książką zjeżdżał kraj cały, myszkując po lamusach. On to zaniedbanym archiwom domowym przywracał należną cześć i ochronę i na rozłogach ojczyzny, w Rogalinie, w Krakowie, w Sulgostowie i w Chodorkowie, w Pankówce i Kijowie, wbijał słupy kultury, możny władca w bogatem królestwie książki. Prócz nich wciskała się do Gecla poza przygodnymi ineresantami jeszcze ćma studentów. Gdy Gecel usłyszał niemiłosierne skrzypienie i trzeszczenie starych schodów, piosenkę wesołą i charakterystyczny tupot świadczący, że ktoś przy zawrotnej chyżości rozpuszczonych 'pedałów' bierze przeszkodę pięciu stopni odrazu, wiedział antykwarz już zgóry, że w gościnę, na pogwarkę, a czasem aby naprawdę coś kupić, spieszy na piąterko akademus. Rad też widział bukinista roześmianych chłopaków u siebie. Często z ceny takiemu nabywcy znacznie opuścił, a czasem to i książkę darował.

Niekiedy znowu wypadło żydowi grzeczniejszym ukłonem powitać gościa, bo w progu stanęła niewiasta. Nie leciwa ona jeszcze wcale, nawet młodziutkie to jakieś stworzonko, ale zawsze białogłowa. Trzymając w ręku sztambuch, obrzuca antykwarza filuternem okiem z pod budki kapelusika i nie zwracając uwagi na
rarytasy Salzsteina (co jej tam stare rupiecie!) już od proga wprawia w ruch srebrne dzwoneczki swego głosu: Proszę pana, czy niema u pana romansu Kropińskiego? Byłam u Glücksberga, ale tam nie dostałam.

Musimy objaśnić czytelnika o co chodzi. Piękna interlokutorka szuka rozchwytywanej książki 'Julja i Adolf czyli Nadzwyczajna miłość dwojga kochanków nad brzegami Dniestru'. Wszystkie panie w mieście i po dworkach czytają romans eksgenerała roniąc nad nim łzy, toż do sentymentalnego morza łez, pragnie i ona złotowłosa panienka dorzucić parę łezek z niebieskich swych ocząt i poto w zadyszeć wielkiej i z serca niespokojnem pukaniem do Gecla przybyła. Z jakąż gotowością odda kilka czy kilkanaście złotych, gdy książka się znajdzie. Radość kolorem róży ubarwi lica, pobudzi światełka jasnych błysków w źrenicach, zaczem panienka w zadyszeć sroższej jeszcze i z serca już całkiem gwałtownem pukaniem pospieszy do domu, o jadle i spoczynku zapomni, klawikordu czy gitary poniecha, a wcisnąwszy się w ustroń ogródka do ulubionej 'świątyni marzeń', dosnuje do końca nitka po niteczce lekturę powieści, boć przecie to 'nadzwyczajna miłość dwojga kochanków'..."

c.d.n.

---
wcześniejszy fragment:
http://kwadryga.blox.pl/2011/12/Stare-ksiegi-stare-wina-cz1.html

© Antykwariat Kwadryga
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci