Menu

Antykwariat Kwadryga

Blog o antykwariacie i wszystkim, co jest z nim związane.

Jan Straus o Kwadrydze cz.4

margala
Czwarty odcinek opowieści pana Jana Strausa o książkach, które za pośrednictwem Antykwariatu Kwadryga, znalazły się w jego bibliotece.

Po latach kolekcjonowania, w dziedzinach, które mnie interesują (pamiętniki do roku 1939, dziewiętnastowieczne krajoznawstwo i etnografia) nabyłem prawie wszystko, co było wartościowe i prostsze do zdobycia. Nie posiadam jednak ciągle wielu książek najrzadszych, które znane są mi tylko z opisów bibliograficznych oraz pozycji najdroższych, na które zwyczajnie nie było mnie stać.  Kolekcjonując druki awangardowe, pierwsze wydania ważniejszych utworów literackich i druki bibliofilskie przez przypadek zebrałem niezłą kolekcję polskich okładek z pierwszej połowy XX wieku, którą teraz dość intensywnie powiększam. Na moich półkach szybko przybywa książek dość obszarpanych, bo taki jest przeciętny stan rzadkiej, polskiej broszury po przeszło sześćdziesięciu latach od daty jej wydania. Niestety z ich konserwacją już nie nadążam. Dobrze wiem, że - kupując w masie broszur od czasu do czasu książkę pięknie oprawną - wyglądu mojej biblioteki zasadniczo nie poprawię, ale czegóż nie robi się dla poprawienia sobie humoru.  Tak też i postąpiłem, gdy pewnego dnia w Kwadrydze zobaczyłem prawdziwy cukiereczek.

 photo nowelle1_zps9131b349.jpg

Książeczka ta miała niewielki format, dwunastkę – taki, jaki najbardziej lubię - w sam raz pasujący do kieszeni marynarki i choć była niezbyt gruba, dobrze ją było widać na półce. Introligator zafundował jej bowiem miodowy skórzany grzbiecik,  koralowe - w kolorze – skórzane naklejki i dyskretne złocenia. W dodatku oprawił ją w śliczny, ręcznie wykonany karagenowy marmurek i dodał eleganckie wyklejki.

 photo nowelle2_zps123bc7eb.jpg

Oprawy nie podsygnował, lecz za to do środka tomu wkleił własny, wykonany techniką drzeworytu ekslibris, sygnowany literami JP (Jan Pohoski?).

 photo nowelle3_zps20d19d64.jpg
Znak to, że książka była jego własnością, oprawił ją więc dla siebie. Introligatorem tym był W. J. Romanowski ze Lwowa, książką – wydany w 1893 roku w Warszawie pierwszy tom Nowel Michała Bałuckiego.

    Gdy przybywa nam tomów w bibliotece, przybywa również nowych nazwisk, które wraz z nimi zagościły na naszych półkach, wśród nich są nazwiska poprzednich właścicieli nabytych przez nas książek. Warto się nimi zainteresować, czegoś o nich dowiedzieć, poniekąd jesteśmy przecież ich spadkobiercami. Ponieważ nazwisko Romanowskiego było mi do tej pory całkowicie obce, rozpocząłem poszukiwania. Nie znalazłem jednak na jego temat żadnej wzmianki ani w internecie, ani w opracowaniach dotyczących historii polskiego introligatorstwa, pozostałby więc dla mnie kolejnym, anonimowym introligatorem, jakich w historii polskiej książki było wiele, gdyby nie Allegro. W parę tygodni później, na jednej z kolejnych aukcji internetowych Kwadrygi zauważyłem  wyjątkowo elegancki, oprawiony w szare introligatorskie płótno obwiedzione zieloną skórkę i jedwabną krajkę rękopis: był to spis prywatnej biblioteki Romanowskiego.

 photo spis1_zps01e8f025.jpg

 photo spis2_zps3a8f35d0.jpg

Kupiłem. W antykwariacie dowiedziałem się reszty: Marcin Gałązka i Artur Jastrzębski nabyli i wystawili na sprzedaż ocalałe resztki prywatnego archiwum lwowskiego introligatora.
    Romanowski był nie tylko introligatorem ale i bibliofilem. Był członkiem znakomitego,  przedwojennego Towarzystwa Bibliofilów Polskich we Lwowie. Nie posiadał dużej biblioteki: w nabytym przeze mnie katalogu – oznaczonym jako biblioteki opus 1 -  jest opisanych zaledwie 169 tomów.

 photo spis3_zpsc582f5db.jpg

Zainteresowania miał raczej tradycyjne, często związane ze Lwowem: kolekcjonował książki Józefa Białyni Chołodeckiego i Michała Bałuckiego, zbierał libretta oper Wagnera. Posiadał komplet słynnego, wydawanego przez Towarzystwo Miłośników Książki w Krakowie miesięcznika Silva rerum oraz szereg okolicznościowych druków bibliofilskich. Co zrozumiałe, część jego księgozbioru to druki poświęcone introligatorstwu. Książki oprawiał niebogato lecz gustownie. Najczęściej w płótno.  Własną bibliotekę ozdabiał swoim ekslibrisem lub pieczątką z wyobrażeniem prasy introligatorskiej. Potrafił uszanować i zachować bez oprawy oryginalną broszurę, o ile jej okładka na to zasługiwała. Próbowałam namówić kolegów z Kwadrygi, by sprzedali mi z jego zbiorów wyjątkowo pięknie zachowany egzemplarz słynnego Maniaka książkowego Flaubert'a.  Niestety pozostali nieugięci - czemu się nie specjalnie nie dziwię - i książkę zachowali dla siebie. Już w parę miesięcy później w internecie natrafiłem na inny ślad po Romanowskim. Był to wystawiony na Allegro, pięknie oprawny autorski egzemplarz Rajdu Zdzisława Kleszczyńskigo.  Od znanego łódzkiego antykwariusza Janusza Płóciennika wystawiającego tę książkę dowiedziałem się, że Romanowski najprawdopodobniej oprawił więcej książek dla autora Rajdu. Zdzisław Kleszczyński był znanym literatem, taternikiem  i miłośnikiem sportu automobilowego. Niestety, pięknie oprawnego w błękitne płótno, wydanego w 1926 roku Rajdu, ze wspaniałą - w stylu art deco - okładką Tadeusza Gronowskiego, nie udało mi się nabyć.
    Pod względem bogactwa, nie można porównywać skromnych opraw Romanowskiego ze skórzanymi oprawami Roberta Jahody czy Aleksandra Semkowicza, prawdopodobnie nie miał on ani tak bogatej, jak oni, klienteli, ani takich zleceń. Jego dorobek zasługuje jednak na nieco dłuższą notatkę, niż ta, którą tu napisałem, bowiem technicznie,  oprawy Romanowskiego wykonane są po naprawdę po mistrzowsku. Poza kilkunastu książkami, Kwadryga nabyła również nieco dokumentów i papierów osobistych lwowskiego introligatora. Kupił je, nim miałem okazję się z nimi zapoznać, Lech Kokociński.  Myślę, że poproszony, udostępni je zainteresowanym tematem badaczom. Romanowski zasługuje na pełniejszą, niż tu zaprezentowana, notkę biograficzną.


    Kolekcjonując pierwodruki ważniejszych twórców pierwszej połowy XX wieku zawsze zwracałem uwagę na okładki. Jestem autorem scenariusza pierwszej  polskiej wystawy poświęconej sztuce polskiej książki okresu międzywojennego.  Przygotowując te wystawę skupiłem się przede wszystkim na książce literackiej. Nie przypadkowo: miała ona miejsce w 1984 roku w Muzeum Literatury w Warszawie. Nie interesowałem się wtedy jeszcze szeroko pojętymi drukami reklamowymi. Ich urodę doceniłem niestety dopiero znacznie później. Zbiegło się to w czasie z początkami działalności dzisiejszej Kwadrygi. Właśnie tam nabyłem  najpoważniejszą publikację poświęconą polskiej grafice reklamowej lat trzydziestych – Rocznik Polskiej Grafiki Reklamowej PAT na rok 1935.
    Polaka Agencja Telegraficzna – PAT – powstała 31 października 1918 roku. Była to oficjalna agencja rządowa.  Do 1939 roku stanowiła główne źródło informacji o Polsce dla prasy zagranicznej. W 1926 roku została podzielona na dwa piony: dział informacyjny i dział ogłoszeń i reklam. Dzięki umowom z państwowymi monopolami: tytoniowym (PMT), spirytusowym (PMS) oraz z Pocztową Kasą Oszczędności (PKO) w okresie międzywojennym PAT była największym polskim biurem reklamowym. Wydawała szereg wydawnictw periodycznych, w tym do dziś bardzo ceniony, poświęcony sztuce, w tym sztuce użytkowej, miesięcznik Arkady. Z jej inicjatywy oraz z inicjatywy Polskiego Związku Reklamowego ukazały się dwa Roczniki Polskiej Grafiki Reklamowej: na rok 1935 i 1937, będące podstawowym źródłem do historii polskiej grafiki reklamowej i użytkowej. Dziś, ze względu na zawarty w nim bogaty materiał ilustracyjny, najważniejszy jest dla nas rocznik 1935.
    Z daleka Rocznik Polskiej Grafiki Reklamowej PAT na rok 1935 przypomina duży, biurowy, przewiązany sznurkiem segregator.

 photo pat1_zps3cea4cd0.jpg

 photo pat2_zps3085ca1a.jpg

Dopiero z bliska możemy podziwiać nienaganną typografię jego sztywnej, oklejonej papierem imitującym grubo tkaną tkaninę, kartonowej okładki. W środku znajduje się dziewięć, nanizanych na sznur poszytów, zawierających przykłady najrozmaitszych druków, wykonanych przez czołowe polskie zakłady typograficzne. Znajdziemy tam oryginalne ulotki reklamowe, okładki i obwoluty książek, papiery firmowe, ilustracje i stronice książek, a nawet przykłady opakowań. Wszystko odbite z oryginalnych klisz, razem blisko 180 arcydzieł polskiej grafiki użytkowej.  Większość z nich dotrwała do naszych dni tylko dzięki temu, że zostały zreprodukowane w roczniku PAT.


 photo pat4_zps987395d1.jpg

 photo pat3_zpsbad94f6a.jpg

 photo pat8_zpseebf3f98.jpg

 photo pat6_zps4fe9e09c.jpg

 photo pat7_zpscc126893.jpg

 photo pat5_zps77eea94a.jpg

    Nad doborem materiału ilustracyjnego rocznika PAT miał opiekę komitet redakcyjny z Prezesem Koła Artystów Grafików Reklamowych prof. Edmundem Bartłomiejczykiem na czele. Nad strona graficzną wydawnictwa czuwał kierownik Atelier Grafiki PAT Henryk Mundt. Wśród projektantów poszczególnych ulotek znajdują się nazwiska większości najwybitniejszych grafików dwudziestolecia:  Janusza Levitta, Jerzego Hima, Tadeusza Gronowskiego, Henryka Mana, Tadeusza Piotrowskiego, Edwarda Manteuffla, Antoniego Wajwóda, Jerzego Skolimowskiego, Jana Mucharskiego, Macieja Nowickiego, Anatol Girsa  i wielu, wielu innych. Całej plejady gwiazd.

    Rocznik Polskiej Grafiki Reklamowej PAT na rok 1935 ukazał się w grudniu 1934 roku. Wydano go tak, jak wydaje się druki bibliofilskie. Wymieniona w kolofonie dzieła  lista wykonawców jest długa. 1O egzemplarzy rocznika oznaczonych literami od A do J i 200 numerowanych od 1 do 200 odbito na papierze PRIMA 3415M, pozostałe egzemplarze na papierze bezdrzewnym, offsetowym 6454. Cały nakład wynosił 2190 egzemplarzy. Egzemplarz, który nabyłem w Kwadrydze posiada numer 1927. A więc pomimo prawdopodobnie wysokiej ceny księga się rozeszła. Zagadką pozostaje więc, czemu dziś jest tak rzadka w handlu. Pojawia się w nim nie częściej niż raz na 5 – 10 lat. Pewnym wytłumaczeniem tej zagadki mogą być jej waga i rozmiary. Była trudna i niewygodna w przechowywaniu. Trzymano ją najprawdopodobniej nie w bibliotekach domowych, lecz na zapleczu, w biurach, z likwidacją których uległa prawie całkowitemu zniszczeniu.


c.d.n

© Antykwariat Kwadryga
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci