Menu

Antykwariat Kwadryga

Blog o antykwariacie i wszystkim, co jest z nim związane.

Jan Straus: Biesiada TB5 i Kwadryga na Kaliskiej. Odcinek 3

margala

 

Choć czasy, gdy w antykwariacie na Wilczej można było kupić okazyjnie jakąś rzadką książkę właściwie już minęły – właściciele „KWADRYGI” bowiem okrzepli w wiedzę i posiadane fanty cenią sobie coraz wyżej – lubię od czasu do czasu do nich wpadać: mają bowiem dość wygodny, choć nie tak już miękki (jak niegdyś) i głęboki fotel, oraz sporo zwykle tak rozłożonych wokół książek, że nie ruszając się z miejsca i nie skacząc po półkach, taki jak ja dalekowidz może je swobodnie ścigać wzrokiem. Nie musiałem się więc specjalnie wytężać, by rozsiadłszy się,w fotelu, od razu zauważyć wyjątkowo wytworny paperback1 , co do którego nie miałem większych wątpliwości, że musiał on mieć bezpośredni kontakt z warsztatem, jednego z najwybitniejszych polskich introligatorów - Aleksandra Semkowicza. Skąd ta pewność, ano z ustnych przekazów nieżyjących już kolekcjonerów i współbraci w bibliofili.

okladka_marmurkowa

Pierwszy raz na tego rodzaju oprawę zwrócił mi uwagę JWG2 dając mi w prezencie podobnie oprawny tom, wydanych w 1831 roku tomu wierszy Jana Czeczota z komentarzem, że według ustnego przekazu Juliana Tuwima3 pochodził on z biblioteki znanego, międzywojennego poety i bibliofila Marka Eigera (rodowe nazwisko Stefana Napierskiego), któremu cienkie zbiory wierszy, w ten a nie w inny sposób, do kolekcji oprawiał właśnie Semkowicz.

 

Świadczy o tym również zachowany w mojej bibliotece egzemplarz, wydanej w 1931 roku w Krakowie, pracy Kazimierza Witkiewicza, poświęconej kunsztowi introligatorskiemu samego Bonawentury Lenarta - niewątpliwie pochodzący z biblioteki własnej lwowskiego mistrza, obdarzony bowiem jego, jakże charakterystycznym, wykonanym przez Rudolfa Mękickiego, w technice barwnej litografii, ekslibrisem.

kunszt1

kunszt2

kunszt3

Z moich notatek wynika, że tę sporych rozmiarów (format A3) księgę nabyłem w dniu 5 grudnia 2001 roku, za całe – o tempora, o mores – złotych polskich 150, na Starym Mieście w Warszawie, w działającym po dziś dzień antykwariacie Antiqua.

To wszystko przebiegałem w myślach, nie mogąc się (ze względu na przewidywaną cenę) zdecydować, czy poprosić wysmukłego wspólnika Pana Artura - Marcina Gałązkę o podanie mi upatrzonej, bo niestety ustawionej dla mnie za wysoko, (szczęście licem do wnętrza antykwariatu), książki. Gdy to uczyniłem: i zaskoczenie i niespodzianka było spore. W środku znalazłem bowiem: wydaną w 1921 roku, nakładem własnym, w ilości 40 egzemplarzy, broszurę autorstwa bardzo wybitnego bibliofila lwowskiego - Mariana Bernackiego - zatytułowaną: Biblioteka Narodowa w Warszawie – zawierającą koncepcję uformowania od podstaw tej właśnie, naszej narodowej książnicy.

okladka_marmurkowa_srodek

Autor i wykonawca tego pod względem układu typograficznego wyjątkowo pięknego druku: Zakład Narodowy im. Ossolińskich utwierdziły mnie tylko w mniemaniu, ze został on oprawiony przez Semkowicza: obaj panowie znali się bowiem dobrze (byli członkami Towarzystwa Bibliofilów we Lwowie) sam zaś Semkowicz przez wiele lat był kierownikiem introligatorni w zakładach dawnego Ossolineum. Do przyjemnych informacji należały również ukryte pod oprawą broszury: niewysoka cena i ekslibris poprzedniego jej właściciela – zmarłego kilka lat temu członka Towarzystwa Bibliofilów Polskich w Warszawie płk Sztabu Generalnego, Kazimierza Pątka, chyba ostatniego wojownika, będącego wielkim kolekcjonerem varsavianów.

Pan Kazimierz, człek wyjątkowo poczciwy i jak na żołnierza raczej nietypowy, zebrał ich kilkanaście tysięcy. W tej jego varsavianistycznej manii dokuczaliśmy mu trochę wszyscy a najbardziej może JWG, opowiadający mi parę razy, że wynalazłszy w kącie antykwariatu jakąś zapyziałą, z lat 50., powiązaną z Warszawą broszurkę znęcał się nad - jak to o pułkowniku mawiał – poczciwym Kaziem, wmawiając mu, że to niemożliwe, by tak istotnego dla dziejów stolicy dzieła nie posiadał on jeszcze w swoich zbiorach. Adresat tych docinków znosił je z dobrotliwym uśmiechem i broszurkę kupował, bo miłości varsavianistycznych posiadał wiele, do najpierwszych należały: pierwsze wydania felietonów Wiecha – te przedwojenne, w idealnym stanie, zawsze zdobyć było bardzo trudno – i warszawskie taryfy 4 których, w różnej postaci, Pątek zebrał ponoć ponad setkę.

Cały ten, zapewne nieco już przetrzepany przez najbliższych przyjaciół rodziny, wielotysięczny księgozbiór nabyła właśnie KWADRYGA a do moich rąk dostawał się właśnie jego prawie ostatni, jakże szlachetny szczątek - choć i wcześniej na Wilczej, co nieco z księgozbioru Pątka kupowałem.

Zauważywszy, że coś nabyłem, młode wilki spod dwudziestki dziewiątki wyczuły świeżą krew w powietrzu i zaraz obłożyły mnie nowościami, polecając mojej uwadze nowo otwarty kącik, a raczej sporych rozmiarów pudło, zawierające broszury i ulotki reklamowe. Zaświeciła mi w nim na chwilę rzadka – choć graficznie mało wyrazista, bo z domkiem ginącym na olbrzymiej kielni - jedno kartkowa ulotka autorstwa Mieczysława Bermana – reklamująca dom własny i zapowiadająca temu tematowi poświęconą wystawę, która, z inicjatywy Banku Gospodarstwa Krajowego, miała miejsce w maju 1935 roku. Jest ona pomniejszona kopią jednego z zaledwie kilku przedwojennych plakatów, wykonanych przez tego artystę.

buduj_wiosna

Należałoby tutaj dodać, że katalog wzmiankowanej wyżej wystawy, z okładką w fotomontażu, wg projektu Bowbelskiego – fot. 27 – można było nabyć parę miesięcy temu, bo był wystawiony przez KWADRYGĘ na Allegro.

wystawa_bowbelski

Nie była to zresztą jedyna tego typu, głośna wystawa, która w latach 30. miała miejsce w Warszawie. Obok Banku Gospodarstwa Krajowego podobnym inicjatywom patronował założony w 1929 roku i współredagowany przez Teodora Toeplitza miesięcznik „Dom, osiedle, mieszkanie”, którego poszczególne numery pełniły rolę katalogów: w 1930 roku wystawy „Mieszkanie najmniejsze” (na niej również prezentowano plany małych domów jedno i wielorodzinnych)

dom_osiedle_mieszkanie

oraz w roku 1932 wystawy „Tani dom własny".

 

 

Godne są one tutaj przypomnienia nie tylko ze względu na fakt, że były do kupienia w KWADRYDZE ale i dlatego, że zawarte w nich projekty, po dziś dzień niewiele straciły na atrakcyjności i funkcjonalności i zasługują na to, by stanowić wzór dla podobnych, we wdrożeniu naprawdę tanich rozwiązań dzisiejszych, których nam wszak tak bardzo brakuje.

Czas i pieniądz to dobra, które w antykwariacie traci się niepostrzeżenie, więc gdy po kliku godzinach, odkładając zakup okładki projektu Levita do kolejnej okazji, salwowałem się z Wilczej ucieczką, wracałem na Kaliską z portfelem o parę stów lżejszym, lecz z obfitym łupem, którego najważniejszą część stanowił znany już Państwu egzemplarz Starych kamieni w stanie wydawniczym. Nie będę nudził, jak do tego w końcu doszło, niech wam o tym sam Pan Artur przy jakiejś okazji opowie. Zaś miłośników Czechowicza zachęcam do szybkiej wizyty w „KWADRYDZE”, gdzie tej bardzo rzadkiej książki mają podobno jeszcze jeden, oprawny egzemplarz.

 

Jan Straus

Pierwsza część biesiady - http://kwadryga.blox.pl/2017/04/Jan-Straus-Biesiada-TB5-i-Kwadryga-na-Kaliskiej.html

Druga część biesiady - http://kwadryga.blox.pl/2017/04/Jan-Straus-Biesiada-TB5-i-Kwadryga-na-Kaliskiej-1.html

 

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

1Najczęściej cienka broszura oprawna w powleczony innym papierem karton.

2Twierdzili tak i inni: Ludwik Kasiński i wspominany tu już Teofil Syga.

3 Gomulicki i Tuwim znali się bardo dobrze, wspólnie przecież opracowali dwutomową antologię poezji polskiej XIX wieku

4 Wydawane osobno, w kalendarzach i najrozmaitszych przewodnikach, warszawskie spisy domów i ich właścicieli wraz z planami hipotetycznymi ulic, z wyodrębnieniem numerów działek, na których były postawione .

 

© Antykwariat Kwadryga
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci