Menu

Antykwariat Kwadryga

Blog o antykwariacie i wszystkim, co jest z nim związane.

Pani Hanna Kotkowska-Bareja wspomina Wilczą

margala

        Na jednej z imprez targowych do naszego stoiska podeszła miła, uśmiechnięta, starsza pani, która, gdy dowiedziała się, gdzie mieści się nasz antykwariat, powiedziała, że dobrze zna to miejsce, bowiem na Wilczej 29A spędziła kilka lat życia. Okazało się, że jest to pani Hanna Kotkowska-Bareja – historyk sztuki, autorka monografii warszawskich pomników, żona Stanisława Barei. bareja_aparat

  • Pani Hanna Kotkowska-Bareja z aparatem fotograficznym  marki Leica, którym jej mąż przez długie lata robił zdjęcia.

 

 ▪

        Pani – a właściwie jeszcze panna - Hanna Kotkowska zamieszkała na Wilczej tuż po ukończeniu historii sztuki na Uniwersytecie Warszawskim i rozpoczęciu pracy w Muzeum Narodowym. Był koniec 1956 roku, kiedy wprowadziła się do mieszkania kwaterunkowego na piątym piętrze starej kamienicy. Właściwie był to jeden mały pokój wydzielony z dużego przedwojennego mieszkania. Łazienkę i kuchnię współdzieliła z pozostałymi czterema lokatorami – m. in. panem Kozietulskim inwalidą wojennym z 1920 roku i jego żoną. Takie mieszkania nazywano wtedy „kołchozami” a warunki jakie w nich panowały nie sprzyjały powstawaniu dobrych relacji między ludźmi. Pani Hanna do dziś wspomina sąsiadkę, która wypytywała ją czy nie wie przypadkiem, gdzie się podziały np. jej srebrne sztućce. Pamięta też sąsiada, który do rozpalania w piecu i kuchni - tak! to były jeszcze czasy bez centralnego ogrzewania i gazu w kuchenkach – używał przedwojennych gazet m. in. „Wiadomości Literackich”. Pani Hanna, widząc to, zaproponowała mu zamianę na nową makulaturę i w ten sposób stała się szczęśliwą posiadaczką prawie kompletu numerów międzywojennego tygodnika, poświęconego sztuce i literaturze.

 

 ▪

        Zainteresowanie książkami z tego okresu przejawiała już w czasie studiów. Odkryła wtedy, że w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego są dwa katalogi. Pierwszy – dla studentów, ogólnodostępny na parterze, ale był też drugi, znacznie szerszy, na wyższym piętrze. Z pewną obawą zaczęła zamawiać książki, które znajdowały się wyłącznie w tym drugim. Okazało się, że pracownicy BUW wydają bez problemu książki zgodnie z wypisanym rewersem. W ten sposób od 1952 r., gdy wokoło obowiązywał socrealizm, poznała wydawane przed wojną powieści wydawnictwa „Rój” Ilii Erenburga, Sergiusza Piaseckiego, Brunona Jasieńskiego, Aldousa Huxleya i wielu innych. Czuła jednak, że nie może, nie powinna a też nie za bardzo miałaby z kim rozmawiać na temat tych lektur. Niedługo miało się to zmienić.

 

 ▪

        Jako studentka należała do Klubu Filmowego „Po prostu”, który po likwidacji tygodnika zmienił nazwę na „Zygzakiem”. W czasie jednego ze spotkań została wypatrzona przez reżysera Antoniego Bohdziewicza, poszukującego młodych dziewczyn o słowiańskiej urodzie - statystek do filmu „Szkice węglem”. Po zakończeniu zdjęć znalazła się w pociągu relacji Łódź-Warszawa z asystentem reżysera, który te zdjęcia realizował. Był to Stanisław Bareja. Całą podróż rozmawiali o książkach. Okazało się, że młody reżyser zna doskonale literaturę, także tę nieobecną w tamtym okresie. Zdobywał ją w antykwariatach a w latach szkolnych, które spędził w Jeleniej Górze, aby mieć lepszy dostęp do słowa pisanego, został bibliotekarzem przy tamtejszym oddziale Organizacji Młodzieżowej Towarzystwa Uniwersytetów Robotniczych (OM TUR). Literatura stała się wspólnym tematem dla Hanny Kotkowskiej i Stanisław Barei na całe lata.

 

 ▪

        Kiedy w 1958 roku pobrali się, Stanisław Bareja wprowadził się do „mieszkania” żony przy Wilczej 29A. Po roku urodziła się ich córka Katarzyna. Życie młodego małżeństwa nie było łatwe. Na dwie dorosłe osoby z dzieckiem przypadało 11 metrów kwadratowych. Szafę na ubrania musieli ustawić na wspólnym, „kołchozowym” korytarzu. Inną niedogodnością był brak ciepłej wody. Młodzi radzili sobie z myciem, korzystając często z basenu i natrysków w dawnej YMCA przy ul. Konopnickiej, ale dla dziecka trzeba było szykować kąpiele w pokoju, grzejąc wcześniej wodę na kuchni węglowej. Okazało się też, że do windy nie mieścił się żaden dostępny na rynku wózek dziecięcy. Jakimś cudem rodzice znaleźli stary wózek z wiklinowym koszem, który co prawda mieścił się do windy, ale urywały mu się kółka i był bardzo ciężki a winda często się psuła. Wbrew tym niedogodnościom młodych odwiedzali na Wilczej znajomi. Bywały tu koleżanki z Muzeum Narodowego i ludzie ze świata filmu np. Jerzy Skolimowski, Jakub Morgenstern, Jan Łomnicki, Elżbieta Czyżewska. O kulinaria dbał pan Bareja - to z racji rodzinnych tradycji – dziadek był mistrzem wędliniarskim. bareja_z_corka

  • Na zdjęciach Stanisław Bareja z córką Katarzyną oraz Kasia Bareja z Marcinem Łomnickim - synem Jana Łomnickiego. Oba zdjęcia zrobiono w mieszkaniu przy Wilczej 29A.

 wilcza29a_dachy

  •  Widok  z okna mieszkania. Fotografował Stanisław Bareja.

 

 

        Młodzi małżonkowie bardzo chcieli poprawić swoje warunki lokalowe, jednak na mieszkanie spółdzielcze w budowanych blokach trzeba było czekać latami. Kiedy w 1962 roku dowiedzieli się przez znajomych, że istnieje możliwość zakupu segmentu na, budowanym przez spółdzielnię ZAiKS, osiedlu w okolicy ulicy Woronicza - wtedy były to obrzeża miasta – zrobili wszystko, aby to zrobić. Musieli się zapożyczyć u rodziny i znajomych a potem długo spłacać raty, ale udało się. Epizod z ulicą Wilczą szczęśliwie się zakończył.

 

 ▪

        Doświadczenia związane z życiem w współlokatorskim mieszkaniu komunalnym, staraniem się o nowe lokum i przeprowadzką stały się inspiracją do wielu scen w filmach Stanisława Barei. Jestem bardzo wdzięczny, że dzięki życzliwości pani Kotkowskiej-Barei i jej opowieści na nowo możemy spojrzeć na „Poszukiwanego, poszukiwaną”, „Nie ma róży bez ognia”, „Alternatywy 4” i inne dzieła jej męża a także na... kamienicę przy Wilczej 29A.

 

© Antykwariat Kwadryga
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci