Blog o antykwariacie i wszystkim, co jest z nim związane.




RSS
sobota, 19 maja 2012
Ostatni miejsce zamieszkania Bolesława Prusa to kamienica przy Wilczej 12. Przeprowadził się do niej z żoną w maju 1905 roku z pobliskiej ulicy Kruczej.

Ich znajomy Karol Zakrzeński wspominał po latach: "Mieszkanie zajmowali państwo Głowaccy przy ulicy Wilczej nr 12 na wysokim parterze. Składało się ono z trzech średniej wielkości, bardzo skromnie urządzonych pokoi i kuchni. Oddzielnej pracowni swojej nie posiadał. W pokoju do przyjęć stała pod ścianą jego maszyna do pisania, przed nią proste krzesło."1

Mieszkanie nie dotrwało do naszych czasów. Budynek został poważnie zniszczony w czasie powstania warszawskiego. Cześć frontową rozebrano a w jej miejscu wzniesiono nowy dom. Dawne fragmenty zachowały się jedynie od podwórka. Dokładnie opisał to Jerzy S. Majewski: "Na tyłach nowego budynku pod nr. 14 - z dawnego domu Prusa ocalała lewa oficyna oraz kawałek (trzy osie) oficyny tylnej mieszczącej kuchenną klatkę schodową. Warto zwrócić tu uwagę na ostro wcięte załamanie muru na styku między oficyną boczną a tylną. To tak zwany łapacz światła, który miał wpuścić choć odrobinę światła dziennego do ulokowanego w tym miejscu pomieszczenia. Trudno powiedzieć, dlaczego oficyny nie zburzono na początku lat 60. Wyglądała wówczas fatalnie. Miała tynki zdarte do żywej cegły, zdewastowane rynny i klatkę schodową."2

Na francie kamienicy umieszczona jest tablica pamiątkowa z napisem: "Tu stał dom, w którym mieszkał, tworzył i zmarł Bolesław Prus 1845-1812".



Pisarz zmarł 19 maja 1912 roku w wieku 65 lat.



więcej o Prusie:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Boles%C5%82aw_Prus
http://www.culture.pl/baza-literatura-pelna-tresc/-/eo_event_asset_publisher/eAN5/content/boleslaw-prus-aleksander-glowacki
http://www.facebook.com/pages/Aleksander-G%C5%82owacki-Boles%C5%82aw-Prus/359515877405291
-----
1. K. Zakrzeński "Zw wspomnień o Bolesławie Prusie"
2. J. S. Majewski "Kamienica na Wilczej"
czwartek, 26 kwietnia 2012

26 kwietnia 2012 roku na warszawskiej Pradze na froncie kamienicy przy ulicy Brzeskiej 5 odsłonięto tablicę ku pamięci Władysława Sebyły.







"W tym domu w latach 1932-1939 mieszkał wraz z żoną Sabiną z Krawczyńskich i synem Witoldem
WŁADYSŁAW SEBYŁA (1902-1940)
poeta, krytyk literacki, współtwórca grupy "Kwadryga", uczestnik I powstania śląskiego, wojny 1920 r., żołnierz kampanii wrześniowej 1939 r., osadzony w Starobielsku, zamordowany przez NKWD w Charkowie w 1940 r.

W 110. rocznicę urodzin poety
Towarzystwo Historyczne im. Szembeków
Urząd Dzielnicy Praga-Północ M. St. Warszawy
Muzeum Warszawskiej Pragi O. MHW
mieszkańcy Pragi"




Podwórko przy Brzeskiej 5


Odsłonięcie tablicy jest jednym z kilku wydarzeń zaplanowanych w ramach obchodów 110. rocznicy urodzin poety. Ich pełną listę można przeczytać pod linkiem:
www.muzeumpragi.pl/userfiles/ROK-SEBYŁY-Kalendarium-wydarzeń.pdf
Najciekawsza może okazać się planowana na listopad wystawa w warszawskim Muzeum Literatury, do którego jeszcze w latach siedemdziesiątych zostało przekazane archiwum poety.


Więcej o Władysławie Sebyle:
- Sabina Sebyłowa "Okładka z pegazem" (Warszawa 1960, PIW),
- http://pl.wikipedia.org/wiki/Władysław_Sebyła,
- strona poświęcona W. Sebyle na facebooku (www.facebook.com/pages/Władysław-Sebyła/145219088872703),
- Bohdan Urbankowski "Władysław Sebyła. Poeta niepamiętany" (http://www.panstwo.net/1476-wladyslaw-sebyla-poeta-niepamietny).



czwartek, 22 marca 2012


Kolejny fragment rozdziału "Bukiniści" z książki "Stare księgi - stare wina" Mieczysława Opałka (wyd. Kraków 1928, nakładem Towarzystwa Miłośników Książki) opisujący jeden z pierwszych warszawskich antykwariatów, którego właścicielem był Gecel Zalcstein:
 
"Miłośników książek starych, zapamiętałych zapaleńców, gotowych zawsze do połowu rzadkiego druku, reprezentowali Chyliczkowski i Konstanty Świdziński, który w pogoni za starą książką zjeżdżał kraj cały, myszkując po lamusach. On to zaniedbanym archiwom domowym przywracał należną cześć i ochronę i na rozłogach ojczyzny, w Rogalinie, w Krakowie, w Sulgostowie i w Chodorkowie, w Pankówce i Kijowie, wbijał słupy kultury, możny władca w bogatem królestwie książki. Prócz nich wciskała się do Gecla poza przygodnymi ineresantami jeszcze ćma studentów. Gdy Gecel usłyszał niemiłosierne skrzypienie i trzeszczenie starych schodów, piosenkę wesołą i charakterystyczny tupot świadczący, że ktoś przy zawrotnej chyżości rozpuszczonych 'pedałów' bierze przeszkodę pięciu stopni odrazu, wiedział antykwarz już zgóry, że w gościnę, na pogwarkę, a czasem aby naprawdę coś kupić, spieszy na piąterko akademus. Rad też widział bukinista roześmianych chłopaków u siebie. Często z ceny takiemu nabywcy znacznie opuścił, a czasem to i książkę darował.

Niekiedy znowu wypadło żydowi grzeczniejszym ukłonem powitać gościa, bo w progu stanęła niewiasta. Nie leciwa ona jeszcze wcale, nawet młodziutkie to jakieś stworzonko, ale zawsze białogłowa. Trzymając w ręku sztambuch, obrzuca antykwarza filuternem okiem z pod budki kapelusika i nie zwracając uwagi na
rarytasy Salzsteina (co jej tam stare rupiecie!) już od proga wprawia w ruch srebrne dzwoneczki swego głosu: Proszę pana, czy niema u pana romansu Kropińskiego? Byłam u Glücksberga, ale tam nie dostałam.

Musimy objaśnić czytelnika o co chodzi. Piękna interlokutorka szuka rozchwytywanej książki 'Julja i Adolf czyli Nadzwyczajna miłość dwojga kochanków nad brzegami Dniestru'. Wszystkie panie w mieście i po dworkach czytają romans eksgenerała roniąc nad nim łzy, toż do sentymentalnego morza łez, pragnie i ona złotowłosa panienka dorzucić parę łezek z niebieskich swych ocząt i poto w zadyszeć wielkiej i z serca niespokojnem pukaniem do Gecla przybyła. Z jakąż gotowością odda kilka czy kilkanaście złotych, gdy książka się znajdzie. Radość kolorem róży ubarwi lica, pobudzi światełka jasnych błysków w źrenicach, zaczem panienka w zadyszeć sroższej jeszcze i z serca już całkiem gwałtownem pukaniem pospieszy do domu, o jadle i spoczynku zapomni, klawikordu czy gitary poniecha, a wcisnąwszy się w ustroń ogródka do ulubionej 'świątyni marzeń', dosnuje do końca nitka po niteczce lekturę powieści, boć przecie to 'nadzwyczajna miłość dwojga kochanków'..."

c.d.n.

---
wcześniejszy fragment:
http://kwadryga.blox.pl/2011/12/Stare-ksiegi-stare-wina-cz1.html
środa, 14 marca 2012


"Encyklopedia wiedzy o książce" to jedna z publikacji w naszej bibliotece podręcznej, którą wykorzystujemy w pracy w antykwariacie.

Wydana przez Ossolineum w 1971 w nakładzie 30 000 egzemplarzy jest do dziś jedynym na polskim rynku całościowym opracowaniem na temat księgoznawstwa. Nad około sześcioma tysiącami haseł pracował ponad 20 lat zespół specjalistów.

We wstępie czytamy:

"EWoK podaje informacje z następujących zakresów: dzieje pisma, dzieje książki rękopiśmiennej i drukowanej, iluminatorstwo i ilustratorstwo książkowe, dzieje opraw i introligatorstwo, papiernictwo, drukarstwo, księgarstwo, historia bibliotek, bibliotekarstwo i bibliotekoznawstwo, bibliofilstwo, bibliografia, dokumentacja, zagadnienia wydawnicze i czasopiśmiennictwo. Nieco obszerniej potraktowano dziedziny posiadające w naszym piśmiennictwie skromniejszą, literaturę; przedmiotu (np. ilustratorstwo, dzieje opraw). Uwzględniono również w pewnej mierze niektóre nauki pokrewne, jak archiwistyka, chronologia, dyplomatyka, geografia historyczna itp. Problematyka EWoK dotyczy księgoznawstwa światowego ze szczególnym uwzględnieniem spraw polskich."

Jeśli ciekawi cię, co to jest fibula albo kaszerowanie, chciałbyś sie dowiedzieć czegoś na temat bibliotek i księgarni np. w Holandii lub Bydgoszczy, szukasz biogramów księgarzy, wydawców, bibliotekarzy, którzy przeszli do historii, warto sięgnąć po EWoK-a.

"Encyklopedię..." można kupić w antykwariatach, na aukcjach internetowych i tradycyjnych za około 200 zł. Cena ta się utrzyma na wysokim poziomie, dopóki jakieś wydawnictwo nie pokusi się o wydanie podobnej książki. Nowy EWoK musiałby być jeszcze bardziej obszerny. Od początku lat siedemdziesiątych wiele się zmieniło - pojawiły się nowe wydawnictwa, instytucje związane z książką, zupełnie zmieniła się technika wydawnicza.


[kliknij, aby zobaczyć powiększenie]
piątek, 24 lutego 2012

(kliknij, aby powiększyć)

Fragment zapisków z 1868 roku.
środa, 22 lutego 2012


Pierwszy fragment do przeczytania pod linkiem: http://kwadryga.blox.pl/2009/10/Maniak-ksiazkowy.html

"Poczem przechodził do rękopisów, do swoich pieścidełek. Wyjmował z nich najstarszy, najrzadszy, najbrudniejszy, spoglądał z rozkoszą i w uszczęśliwieniu na pergamin, smakował święty i ubóstwiany pył; nozdrza rozdymały mu się z radości i dumy, uśmiech osiadał na jego ustach. O! Człowiek ten był szczęśliwy, szczęśliwy wśród tej całej uczoności, której obyczajowe znaczenie i literacką wartość ledwo przeczuwał. Był on w swoim żywiole siedząc wśród tych wszystkich książek i pieścił wzrok swój złotemi literami, pomiętym od rąk marginesem, poplamionym pergaminem. Kochał wiedzę, jak ślepy kocha biały dzień.

Nie, nie była to wiedza, którą umiłował, była to tylko jej szata i jej forma zewnętrzna. Kochał on książkę, ponieważ była książką, kochał jej zapach, jej kształt, jej tytuł, kochał stare nieczytelne daty na rękopisach, niezgrabnie pokrzywione głoski gotyckie, nieudolnie pozłacane ich kończyny, kochał zakurzone stronnice, pył, którego słodki i delikatny zapach wchłaniał w siebie z bezgraniczną rozkoszą; kochał to grzeczne słowo „Finis", które z obu stron wspierały czule nagie amoretki złączone opasującą je wstęgą, to „Finis" oparte o kamienną ścianę źródła, wyryte na kamieniu grobowym lub ułożone w koszyczku między róże, złote owoce i niebieskie bukieciki kwiatów.

Namiętność pochłaniała go zupełnie, że prawie nic nie jadał, rzadko sypiał, śnił nietylko w nocy ale i we dnie o swoim jedynym ideale: o książkach.

Śniło wielkiej doniosłości, wspaniałości, pięknie, jakiem otaczać się może prawdziwa królewska bibljoteka i marzył o tem, ażeby swą własną wynieść do takiej samej królewskiej wielkości. Gdy wodził wzrokiem po ciemnych gankach, ginących w mroku między obok siebie stojącemi regałami pełnemi książek, oddech jego stawał się spokojnym, postać jego wydawała się wyniosłą i potężną. Podniósł głowę: książki! - spuścił głowę: książki! - na lewo na prawo, wszędzie: książki!

Uważano go w Barcelonie za dziwaka i mistrza czarodziejskich sztuk, za uczonego i maga.

Umiał ledwo czytać.

Nikt nie odważył się do niego przemówić, tak surowy i blady miał wyraz twarzy. Wyglądał na bardzo złego i podstępnego człowieka, a przecież nie uczynił jeszcze żadnemu dziecku nic złego. Coprawda nie dawał nigdy jałmużny. Obracał wszystkie swoje pieniądze i mienie,, wszystkie swoje myśli na książki. Był braciszkiem zakonnym, ale opuścił Pana Boga dla książek. Potem ofiarował im, co po Panu Bogu jest najdroższe: pieniądz. Wreszcie oddał im, co każdemu najmilsze jest po pieniądzu: duszę."

c.d.n.

(Gustave Flaubert "Maniak książkowy", Poznań 1923)
wtorek, 07 lutego 2012

Dobrym sposobem na przedłużenie życia książki jest jej oprawienie. Poniżej w dużym skrócie opisuję, jak powstaje prosta oprawa płócienna, zawieszana.

Na początek należy książkę rozebrać na składki.


Następnie składki - po wzmocnieniu bibułą - zszywamy, formując na nowo blok książki,


który - po doklejeniu do niego wyklejek - wzmacniamy na grzbiecie klejem.


Następnie przycinamy blok książki i zaokrąglamy grzbiet. Na krańcach grzbietu doklejamy kapitałkę.


Potem grzbiet oklejamy płótnem, które zachodzi na wyklejkę na około 2 cm. Po tym blok książki jest gotowy.


Teraz zabieramy się za przygotowanie okładki. Dobieramy materiał.


Tektury na okładkę kleimy szarym papierem z wyokrągloną grzbietówką z papieru kartonowego.


Oklejamy to płótnem.


Tłoczymy napisy.


Następnie wklejamy blok w okładkę. Przednia wyklejka łączy drugą stronę okładki z pierwszą stroną książki, a druga wyklejka łączy ostatnią stronę książki z trzecią stroną okładki.


Po sklejeniu, książka powinna znaleźć się w prasie.


Tak wygląda gotowa książka.


To bardzo skrótowy opis, pomijający liczne szczegóły. Dokładnie, krok po kroku, opisano przygotowanie tego typu oprawy na stronie: http://bookbinding.co.uk/

Można to też przećwiczyć na kursie, organizowanym przez poznańską Introligatornię Tylkowski (http://introligatornia-tylkowski.com/), w którym mieliśmy przyjemność uczestniczyć w miniony weekend. Polecamy.

czwartek, 12 stycznia 2012


Kwadryga.blox.pl został zgłoszony do konkursu Blog Roku 2011 w kategorii Kultura. Każdy może wesprzeć nas wysyłając SMSy o treści E00187 na numer 7122. Za każdy głos dziękujemy!
poniedziałek, 09 stycznia 2012



"Kochał przepych ksiąg starych. Plusze i weliny
Gładził, niby kobiece miękkich włosów sploty,
Jak blade ciała kobiet, spragnionych pieszczoty,
Pieścił dłonią bezcenne, jasne pergaminy,

Maroken purpurowy, jak młodej dziewczyny
Usta, mącił mu zmysły po przez szkła gabloty,
We florencki na skórze deseń z lilij złotej
Patrzał tkliwie, jak w oczy kobiety jedynej.....

Lubił chwile, gdy w mroku klamry srebrem świecą,
I w rdzawym bronzie tlą się, jak uśmiech, opale...
O ksiąg dusze wieczyste nie troszczył się wcale!

Tylko czasem, objęty ksiąg swych tajemnicą,
Zwolna karty przewracał, głuchy na ksiąg mowę,
Słuchając, jak weliny szeleszczą wiekowe....."

---
źródło: Zuzanna Rabska "Magja książek", Lwów - Warszawa - Kraków [1925], Zakład Narodowy im. Ossolińskich
czwartek, 08 grudnia 2011


Fragment rozdziału "Bukiniści" z książki "Stare księgi - stare wina" Mieczysława Opałka (wyd. Kraków 1928, nakładem Towarzystwa Miłośników Książki):

"Cała galerja arcyciekawych typów i oryginałów swoistego autoramentu utonęła już w morzu przeszłości i zapomnienia, a między niemi niepozbawiona fizjognomji, dla obyczajowości epoki nieobojętna, postać pokątnego albo wprost ulicznego antykwarza. Temu też ruchliwemu bukiniście poświęcamy wspomnienie niniejsze, bo gdy na policach szaf bibljotecznych znalazła ocalenie i dobrze zasłużony przytułek niejedna księga bezcenna, to cząstka zasługi w akcji ratowniczej zabytków piśmiennictwa i sztuki drukarskiej, przypaść też musi bukiniście w wyszarzałym chałacie i czapie bramowanej wytartą lisiurą.

Znamy ich kilku.

W trzech pokoikach na pierwszem piętrze narożnego domu u zbiegu ulic Marjensztad i Źródłowej w Warszawie, mieściła się do roku 1830 antykwarnia Gecla Salzsteina.

Czego tam nie było! Rarytasy poszukiwane i smakołyki nielada dla bibljomanów-koneserów zalegały półki, piętrząc się też stosami, w braku miejsca, na podłodze. Przylatywały do Salzsteina na Powiśle te »białe kruki« z bibljotek klasztornych, z plebańskich izb, z podstrysza dworków szlacheckich, gdzie niedocenione porzucano często niedbale. Gecel troskliwie otrzepywał księgi z kurzu połą własnego chałata, obierał z pajęczyn, szarozielone naloty pleśni usuwał, suszył i wietrzył w otwartych okienkach druki szacowne, co trąciły lamusem i myszką. Dobrotliwe słońce wypijało z książek wszystką wilgoć, jaka przez dziurawy dach sędziwego dworku wciskała się do mansardu, szerząc stęchliznę i pleśń, zaczem powiew wiatru kradł księdze jej zapachy niemiłe i kędyś ze sobą unosił. Osuszonym i oczyszczonym księgom wyznaczał potem antykwarz mniej lub więcej honorowe miejsce na półkach i czekał na amatorów. Długo zaś czekać nie potrzebował, bo niekiedy zwłaszcza w niedziele, ciasno naprawdę bywało w trzech pokoikach Gecla. Przychodził tu stale Kazimierz Brodziński, ceniony i znany już autor „Wiesława", a przytem panisko dziwnie łagodny i uprzejmy. Przychodził z dobrotliwym zawsze uśmiechem na twarzy bajkopisarz Jachowicz, a stale rzec można przesiadywał u Gecla Bentkowski Feliks, który też znalazł wśród książek i rupieci antykwarza niemało materjału do swej »Wiadomości o najdawniejszych książkach drukowanych w Polsce«."

c.d.n.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7